Aktualności

Do granic wytrzymałości - wędrówka świętokrzyskiego policjanta Łukiem Karpat

Data publikacji 17.09.2021

O tym ile można z siebie dać i jak silny trzeba mieć charakter, aby wykręcić swój organizm do granic wytrzymałości wie najlepiej mł. insp. Wojciech Sikora z Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach. Świętokrzyski policjant chcąc dołączyć do grona zaledwie garstki osób, które pokonały górski szlak mierzący ponad 2300 kilometrów, ruszył 10 lipca z Svinita w Rumunii i w 51 dni pieszej wędrówki pokonując ponad 2000 kilometrów dotarł do Polskich Tatr.

O mł. insp. Wojciechu Sikorze pisaliśmy w 2019 roku, w artykule dotyczącym przejścia Wysokogórskiego Szlaku Pirenejów. Wtedy to, ponad 800 kilometrów górskiej wędrówki zajęło naszemu policjantowi zaledwie 25 dni i 20 godzin. Zapewne już wtedy w głowie inspektora rodził się pomysł przejścia ponad 2300 kilometrów Łukiem Karpat. Każdy z nas o górach i szlakach coś tam wie. Jedni mniej, drudzy więcej. Ale o tym jak to jest spędzić blisko 50 nocy głównie w namiocie, odpierać ataki psów pasterskich i spotykać na szlaku niedźwiedzie, wiedzą nieliczni. Do tej grupy śmiałków zdecydowanie należy nasz policjant, który jak sam mówi miał trochę przygód po drodze. W wiadomościach do znajomych pisał: „Nawet dzisiejsze spotkanie z niedźwiedziem jakoś przeszło bez emocji. To chyba zmęczenie”. Z 35 dni spędzonych na szlaku w Rumunii najbardziej wspomina upał, który towarzyszył mu zwykle do południa, a później burze. „Łatwo nie jest, a ja coraz bardziej zmęczony. Ubyło mnie z 10 kilogramów”. Takie wiadomości też przychodziły z dzikich terenów południowych Karpat. Zdany jedynie na siebie przemierzał Rumunię, Ukrainę i Słowację. Całą trasę pokonywał wyłącznie pieszo, ani razu nie korzystał z jakiegokolwiek pojazdu. Dodatkowo okazało się, że nie tylko zmęczenie i wysoka temperatura była utrudnieniem. Po dojściu do Słowacji nastąpiło załamanie pogody i padający deszcz nie opuścił naszego policjanta przez cały tydzień. Gdy dotarł do Polskich Tatr za plecami miał już ponad 2000 km. Bez dnia odpoczynku, bez pomocy z zewnątrz, zaplanowaną trasą konsekwentnie kroczył do celu. A ten patrząc na pokonany już dystans, był w zasięgu ręki, lecz kontuzja nogi nie pozwoliła na kontynuację wyprawy. Po 51 dniach pieszej wędrówki zmuszony był zrezygnować z dalszego marszu. Patrząc na pokonaną trasę i dokonania Wojciecha Sikory okiem zwykłego śmiertelnika, trudno tu mówić o niepowodzeniu. W tym miejscu należałoby postawić sobie pytanie. Kto z nas by tyle przeszedł?

Opr. AM

Źródło: KWP w Kielcach
Zdjęcia: mł. insp. Wojciech Sikora

  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy
  • ujęcia z wyprawy

Film Untitled.mp4

Pobierz plik Untitled.mp4 (format mp4 - rozmiar 20.93 MB)